Opracował: dr Marcin Kolonko
Spośród wielu wydarzeń, jakie oferuje nam niebo w lipcu i sierpniu, chciałbym kilka słów poświęcić złączeniu Księżyca z Marsem 28 lipca oraz paradzie planet 11 sierpnia br. Oprócz planet, do obejrzenia pozostaje także tradycyjnie rój Perseidów z maksimum 11-12 sierpnia oraz przejście Księżyca w pobliżu Plejad 16 sierpnia.
Roje meteorów biorą się zazwyczaj z rozpadu komet w przeszłych latach (stu- i tysiącleciach) pod wpływem grawitacji Słońca i planet, zwłaszcza tych dużych (Jowisza, Saturna, Urana i Neptuna) w trakcie przechodzenia komety-progenitora przez wewnętrzny Układ Słoneczny. Oprócz intensywnego odparowywania jądro komety może także ulec fragmentacji a nawet całkowitemu rozpadowi. Jeśli materia powstałego roju przecina się z orbitą Ziemi, widzimy deszcz meteorów o różnych intensywnościach – od kilkunastu zdarzeń do nawet 100,000 meteorów na godzinę.
Perseidy są – może z racji okresu wakacyjnego – najchętniej obserwowanym rojem meteorów na półkuli północnej Ziemi. Jego intensywność to około 100 „spadających gwiazd” na godzinę. Aktywność przypada na okres między 17 lipca a 24 sierpnia, radiant (punkt, z którego pozornie rozbiegają się meteory) zlokalizowany jest w gwiazdozbiorze Perseusza (stąd nazwa) a Księżyc w tym roku będzie świecił wyjątkowo jasno, z oświetleniem 91% (po pełni). Rój tworzy sporo szybkich i jasnych meteorów. Najlepiej oglądać go w godzinach przed świtem.
Księżyc z racji niewielkiego nachylenia jego orbity do ekliptyki (płaszczyzny orbity Ziemi wokół Słońca) często uczestniczy w złączeniach z planetami. Szczególnie efektowne bywają złączenia z jasnymi Wenus, Marsem, Jowiszem czy Saturnem. Dostrzegalne przez lornetkę są także złączenia z Uranem czy (przez mały teleskop) z Neptunem. W miesiącach letnich takich złączeń nastąpi kilka, w tym to z Marsem.
Co to znaczy złączenie? Zwyczajnie, bliskie położenie względem siebie na niebie. Najbardziej interesujące są zakrycia, jednak to z Marsem (28 lipca) będzie widoczne jako zakrycie tylko z Antarktydy. W pozostałych miejscach naszego globu będziemy musieli zadowolić się obserwacją złączenia – trochę tak, jak z zaćmieniami Słońca (pas całkowitości jest wąski a pozostałe rejony czeka obserwacja zaćmienia częściowego).
Księżyc w trakcie tego złączenia będzie oświetlony w zaledwie 16%, także Mars powinien być uchwytny (jego wielkość gwiazdową szacuje się na -1.5 magnitudo). Oba obiekty będą się znajdować na granicy Lwa i Panny, które są gwiazdozbiorami zodiakalnymi. Odległość kątowa między Marsem a Księżycem wyniesie dla naszej półkuli około 1 stopnia (czyli około dwóch średnic kątowych Księżyca). Zjawisko będzie miało miejsce wieczorem, około 18:45 UTC (czyli 20:45 czasu urzędowego warszawskiego).
Wspomniana we wstępie parada planet to po prostu konfiguracja w której planety są widoczne w nocy, w różnych miejscach ale do „złowienia” przez mały teleskop (ponieważ dopiero przy powiększeniu rzędu kilkudziesięciu razy wyglądają naprawdę efektownie). Pamiętać należy, że o wartości teleskopu decyduje jego średnica a powiększenie takiego układu optycznego jest niejako rzeczą „wtórną” i wynika z proporcji ogniskowych obiektywu/zwierciadła i okularu. W tej paradzie wezmą udział Merkury (blisko Słońca), Wenus, Jowisz, Saturn, Uran, Neptun.
I wreszcie, przejście Księżyca w pobliżu Plejad. Są one dużo dalej od Ziemi niż planety i dlatego widzimy je jako punktowe obiekty spowite mgiełką (mgławicą) z okresu ich powstawania jako układu gwiazd. Są szczególnie efektowne gdy spojrzeć na nie przez lornetkę lub nieduży teleskop – znane są bardzo dokładne mapy Plejad, za ich pomocą można wyznaczyć zasięg teleskopu lub lornetki (czyli jasność najsłabszych gwiazd dostrzeganych przez dany instrument).
Księżyc tym razem przejdzie o pół stopnia od centrum tej gromady i będzie miał 46% oświetlonej powierzchni. Zjawisko zajdzie w konstelacji Byka około 18:10 czasu warszawskiego, można będzie – jeśli się poświęci choćby godzinę – zobaczyć jak Księżyc stopniowo zmienia swoje położenie na tle gwiazd. I napawać się widokiem roziskrzonego gwiazdami pola widzenia w lornetce, teleskopie czy lunetce.
Jedni wolą ekspedycje na zaćmienia Słońca (następne widoczne jest już w przyszłym roku z Hiszpanii), inni – Księżyca, jeszcze inni – obrazy mocno powiększonych planet w jakimś amatorskim instrumencie optycznym. Dla każdego Kosmos znaczy trochę co innego i chowa dlań inne atrakcje. Warto jednak wziąć ciepłą kurtkę (zwłaszcza rano), termos gorącej herbaty i fascynować się pięknym, przyjaznym (choć trochę pustym), wakacyjnym niebem. Zapraszam do obserwacji!
